2014
Sakrament — odnowa duszy
Listopad 2014


Sakrament — odnowa duszy

Duch uzdrawia i regeneruje nasze dusze. Obiecanym błogosławieństwem sakramentu jest to, że zawsze będziemy „mogli mieć z sobą Jego Ducha”.

Pewna grupa młodych kobiet zapytała mnie kiedyś: „Co chciałabyś wiedzieć, gdybyś była w naszym wieku?”. Gdybym teraz miała odpowiedzieć na to pytanie, to powiedziałabym tak: „Będąc w waszym wieku, chciałabym rozumieć znaczenie sakramentu lepiej, niż rozumiałam. Chciałabym rozumieć sakrament w sposób, w jaki opisał go Starszy Jeffrey R. Holland. Powiedział on: ‘Jedną z propozycji nieodłącznych od obrzędu sakramentu jest zaproszenie do naprawdę duchowego doświadczenia, świętej komunii, odnowy duszy’”1.

W jaki sposób sakrament może być co tydzień „prawdziwie duchowym doświadczeniem, świętą komunią, odnową duszy”?

Sakrament staje się doświadczeniem umacniającym duchowo, jeśli słuchamy modlitw sakramentalnych i ponownie zobowiązujemy się do dochowywania naszych przymierzy. By tak się działo, musimy chcieć wziąć na siebie imię Jezusa Chrystusa2. Mówiąc o tej obietnicy, Prezydent Henry B. Eyring nauczał: „Oznacza to, że musimy czuć przynależność do Niego. Będzie On na pierwszym miejscu w naszym życiu. Będziemy chcieli tego, czego On chce, a nie tego, czego my chcemy, czy tego, czego uczy nas świat, byśmy chcieli”3.

Gdy przyjmujemy sakrament, zawieramy przymierze, że będziemy „zawsze pamiętać”4 o Jezusie Chrystusie. Wieczorem, na dzień przed Swoim ukrzyżowaniem, Chrystus zgromadził Swoich apostołów i ustanowił sakrament. Łamał chleb, błogosławił go i mówił, by brali i jedli dla upamiętnienia Jego ciała, które oddał na okup za nich5. Następnie wziął kielich wina, złożył dzięki, podał Swoim Apostołom, by pili i powiedział im, że to wino jest dla upamiętnienia Jego krwi, która jest przelana za wszystkich, którzy uwierzą w Jego imię”6.

W czasach Nefitów i w czasach Przywrócenia Jego Kościoła w dniach ostatnich, powtórzył On, że musimy przyjmować sakrament na Jego pamiątkę7.

Gdy przyjmujemy sakrament, świadczymy Bogu, że będziemy pamiętać Jego Syna zawsze, a nie tylko w czasie krótkiego obrzędu sakramentu. Oznacza to, że będziemy stale spoglądali ku przykładowi Zbawiciela i Jego naukom, by przyświecały naszym myślom, decyzjom i czynom8.

Modlitwa sakramentalna także przypomina nam o tym, że musimy „przestrzegać [Jego] przykazań”9.

Jezus powiedział: „Jeśli mnie miłujecie, przykazań moich przestrzegać będziecie”10. Sakrament daje nam szansę wejrzenia w siebie i zwrócenia naszego serca i woli ku Bogu. Posłuszeństwo przykazaniom wnosi w nasze życie moc ewangelii, większy pokój i duchowość.

W czasie sakramentu, gdy skupiamy się na odkupicielskiej i sprawczej mocy Zbawcy dzięki Jego Zadośćuczynieniu, mamy chwilę na prawdziwie duchowe doświadczenie. Pewna przywódczyni Organizacji Młodych Kobiet odkryła niedawno siłę, która jest nam dana, gdy staramy się świadomie uczestniczyć w sakramencie. W związku z jednym zadaniem w programie Osobisty Rozwój postawiła sobie za cel koncentrowanie się na słowach hymnów i modlitw sakramentalnych.

W każdą niedzielę w czasie sakramentu dokonywała samooceny. Przywoływała błędy, które popełniła, i postanawiała, że poprawi się w nadchodzącym tygodniu. Była wdzięczna za to, że może zmienić coś na lepsze i zostać oczyszczona. Wspominając to doświadczenie, powiedziała: „Skupiałam się na części Zadośćuczynienia związanej z pokutą”.

Pewnej niedzieli, po dokonaniu samooceny, ogarnęło ją przygnębienie i pesymizm. Spostrzegła, że każdego tygodnia popełniała te same błędy. I wtedy nasunęło się odmienne skojarzenie: że zapomniała o tej wielkiej części Zadośćuczynienia, jaką jest moc, z którą Chrystus popycha nas do działania. Za każdym razem zapominała, że Zbawiciel pomógł jej stanąć na wysokości zadania i służyć innym ponad jej własne siły.

Pamiętając o tym, ponownie zastanowiła się nad minionym tygodniem. Powiedziała: „Uczucie radości przebiło się przez moją melancholię, gdy zdałam sobie sprawę, że dzięki Panu zyskałam wiele możliwości i umiejętności. Dostrzegłam z wdzięcznością, że potrafiłam rozpoznać potrzebę mojego dziecka, gdy nie była ona oczywista. Zauważyłam, że w dniu, kiedy nie mogłam sobie z czymś poradzić, stać mnie było na słowa otuchy dla przyjaciółki. Wykazałam się cierpliwością w sytuacji, w której zazwyczaj reagowałam odwrotnie”.

Zakończyła swój list: „Gdy dziękowałam Bogu za moc do działania, którą obdarzał mnie Zbawiciel, poczułam przypływ optymizmu odnośnie mojej pokuty, nad którą pracowałam, i spojrzałam na nadchodzący tydzień z nową nadzieją”.

Starszy Melvin J. Ballard nauczał, w jaki sposób sakrament może być uzdrawiającym i oczyszczającym doświadczeniem. Powiedział:

„Kto spośród nas nie rani swego ducha słowem, myślą czy uczynkiem od Sabatu do Sabatu? Robimy rzeczy, których żałujemy, i pragniemy wybaczenia. […] Metodą zdobycia wybaczenia jest nie ponowny chrzest, […] lecz odpokutowanie za nasze grzechy, pójście do tych, przeciwko którym zgrzeszyliśmy lub zawiniliśmy, i zdobycie ich wybaczenia, a potem powrót do stołu sakramentalnego, gdzie, jeżeli nasza pokuta była szczera i doprowadziliśmy się do właściwego stanu, otrzymamy wybaczenie, a nasze dusze zostaną uleczone […].

Jestem świadkiem tego — mówi Starszy Ballard — że duch towarzyszy udzielaniu sakramentu, rozgrzewa duszę od stóp do głów; człowiek czuje, jak zasklepiają się rany duszy, a z ramion spada brzemię. Ukojenie i szczęście stają się udziałem duszy, która jest godna i szczerze pragnie przyjąć tę duchową strawę”11.

Nasze poranione dusze mogą być uleczone i odbudowane nie tylko dlatego, że chleb i woda przypominają nam o ofierze Zbawiciela z Jego ciała i krwi, ale także dlatego, że te symbole podpowiadają nam, że On zawsze będzie naszym „chlebem żywota”12 i „wodą żywą”13.

Po rozdaniu sakramentu wśród Nefitów Jezus powiedział:

„Kto spożywa ten chleb, przyjmuje do swej duszy Moje ciało, a kto pije to wino, przyjmuje do swej duszy Moją krew. Jego dusza będzie nasycona i nigdy nie będzie głodna ani spragniona.

I gdy wszyscy zgromadzeni zjedli i napili się, zostali napełnieni Duchem Świętym”14.

Mówiąc to, Chrystus uczy nas, że Duch uzdrawia i regeneruje nasze dusze. Obiecanym błogosławieństwem sakramentu jest to, że zawsze będziemy „mogli mieć z sobą Jego Ducha”15.

Gdy przyjmuję sakrament, czasem przypominam sobie pewien obraz przedstawiający zmartwychwstałego Zbawiciela z wyciągniętymi ramionami, jakby gotowego, by nas przyjąć i zamknąć w pełnym miłości uścisku. Uwielbiam ten obraz. Gdy myślę o nim w czasie rozdawania sakramentu, moja dusza jest umocniona i prawie słyszę słowa Zbawiciela: „Oto czekam na was z miłosierdziem, i kto przyjdzie do Mnie, przyjmę go. I błogosławieni są ci, którzy do Mnie przystępują”16.

Posiadacze Kapłaństwa Aarona reprezentują Zbawiciela w czasie przygotowania, błogosławienia i rozdawania sakramentu. Gdy posiadacz kapłaństwa podaje nam te święte symbole, sam Zbawiciel skłania ku nam Swe miłosierne ramię, zachęcając każdego z nas do przyjęcia tych drogocennych darów miłości, możliwych dzięki Jego zadość czyniącej ofierze — darów pokuty, przebaczenia, pocieszenia i nadziei17.

Im głębiej zastanawiamy się nad znaczeniem sakramentu, tym świętszy i bardziej doniosły staje się on dla nas. Wyraził to pewien 96-letni ojciec, gdy jego syn zapytał: „Tato, dlaczego chodzisz do kościoła? Nie widzisz, nie słyszysz, trudno ci się poruszać. Dlaczego chodzisz do kościoła?”. Ojciec odpowiedział: „Dla sakramentu. Idę, żeby go przyjąć”.

Niech każdy z nas idzie na spotkanie sakramentalne gotowy, by przeżyć „naprawdę duchowe doświadczenie, świętą komunię, odnowę [naszej] duszy”18.

Wiem, że Ojciec Niebieski i nasz Zbawiciel żyją. Jestem wdzięczna za to, że dzięki sakramentowi możemy czuć Ich miłość i wpływ Ducha. W imię Jezusa Chrystusa, amen.